środa, 15 listopada 2023

Po co nam jesień? (z podkastu nr 2)

Dzisiejsze rozważanie oprę na założeniu, że życie ma sens. Będę podążać za myślą Frankla, autora logoterapii, który twierdził, że poszukiwanie sensu w życiu to kluczowy element zdrowia psychicznego. Polecam jego książkę pt. „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. I tak, idąc dalej, skoro szukamy sensu życia, które składa się z różnych elementów, to te elementy również mogą mieć sens, który możemy im nadać. Takim elementem, częścią życia jest również jesień. Dziś możemy szukać w niej sensu. Jeśli nie urodziliśmy się w tym roku, to za nami już wiele jesieni i mamy pewne wspomnienia, skojarzenia związane z tą porą roku. I ważne, żeby zaznaczyć, że będę się zajmować jesienią polską.

 Jak pracuję w gabinecie, to często słyszę ten tekst od moich klientów: idzie jesień, boję się, będę się gorzej czuć, mniej słońca, będzie dół”. Omg! Jesień, ratujcie się kto może, a te wszystkie pomarańczowe i czerwone kolory liści to są po prostu kolory alarmowe. „Polacy są tak agresywni a to dlatego ze nie ma słońca” jak to śpiewa Kazik. Nie ukrywam, że mi też obniża się nastrój, zwłaszcza pod koniec listopada, czy w grudniu. Tak, psychologom też się to zdarza.

Czy jest sens w tej „złowieszczej” porze, którą niektórzy woleliby przespać?  Jesieniary i jesieniarzy, których pozdrawiam, wychodzą tym nastrojom naprzeciw. A może bez swoich kocyków i herbatki z imbirem również by im ulegli.

 Co ja lubię w jesieni? Ze względu na moją nadwrażliwość na dźwięki, lubię to że jest ciszej. Lato jest chaotyczne, ludzie zaczynają gdzieś jeździć, jest nas więcej i dłużej na zewnątrz, dzieci wychodzą na place zabaw, młodzież puszcza muzę z głośnika, każdy robi remont, i przede wszystkim ruszają kosiarki.

 *Jesień ma swoje dmuchawki, to racja, i tu mój apel o powrót do zamiatania liści. Czy pamiętacie ten dźwięk sunącej po chodniku miotły? Piękny prawda? Czy pamiętacie pana, które odgarniał z namaszczeniem te liście? Z dwojga złego, jesienią jest już chłodniej i można zamknąć okno, wiec dmuchawka nie jest tak dokuczliwa jak kosiarka 😉 W każdym razie, wciąż apeluję.

 Wracając, świat cichnie. Staje się mniej chaotyczny i zyskuje kierunek. Refleksje, pomysły, które może kiełkowały wiosną, mówiły głośniej w trakcie urlopu, mogą teraz zostać zrealizowane.  To szansa na nowe, na zbieranie owoców. Ten podkast jest też tego przykładem.

 Tak jak drzewa opuszczają liście, żeby gromadzić zapasy energii w gałęziach na zimę, tak my koncentrujemy siły, żeby robić to co naprawdę ważne. Obieramy nasze działania z tych mniej istotnych. Może opaść blichtr lata. To moment zatrzymania, uwieńczenia koroną liści, tego co się wydarzyło w ciągu poprzednich pór. To podsumowanie, czasem zakończenie czegoś, co nam nie służyło. Pozostaje ogołocenie, obmycie tym deszczem, który się pojawia, może spójne ze łzami. Jak w słowach piosenki „to co zostało mi po lecie, to piegi i nic więcej”.

 A kiedy przyjdzie melancholia, czy nostaligia, nie bójmy się jej, bo ona ma też swoja rolę w ciągu roku, oczyszczającą, reasumującą, o ile oczywiście nie przekroczy drzwi depresyjnych. Mam na myśli tutaj stan, w którym przedłużają się nieprzyjemne wspomnienia i to odbiera chęć do życia. Ale wracając, człowiek, gdy zwalnia, robi się bardziej refleksyjny, uważny, krytyczny, dostrzega więcej szczegółów, staje się ostrożniejszy w podejmowaniu decyzji. Latem natura zachęcała do zabawy, optymizmu, impulsu, beztroski i może coś przeoczyć. Ważne żeby z nostalgii wyciągnąć to, co w niej dobre. Jesień nie jest mniej wartościowa od lata, czy innych pór roku. W jednym z podkastów usłyszałam, że zasób to to co mamy za sobą i jest to uznane i zintegrowane. Nie znam niestety autora tych słów, ale myślę, że słuszna obserwacja. Zachęcam cię do przyjęcia jesieni, uznania wszystkiego czego w niej doświadczasz jako swój zasób. Zintegrowania jej z twoimi doświadczeniami dziś Tobie życzę.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz