Pan Winyl: Zapytam prosto z mostu. Jakie są blokady procesu
twórczego u artysty?
Roma Nowicz: Jedną z rzeczy jest brak poczucia wewnętrznej autonomii.
Rozpoznajemy ją po niezależności od wpływów innych, tzn. czy samodzielnie
dokonujemy wyborów zawodowych, często w samotności formułujemy sądy, i czy
stajemy w obronie pokrzywdzonych. Mamy odwagę do realizowania własnego stylu
niezależnie od trendów.
Pan Winyl: Czyli konformizm nie jest
twórczy?
Roma Nowicz: Nigdy nie był, zwłaszcza gdy artysta tworzy bez świadomej
decyzji przyjęcia ideologii, bądź tworzy tak jak powinien, a nie tak jakby
chciał. Przyzwyczajenie się do określonego postrzegania świata zamyka drogę do
nowych tematów i celów twórczości. Twórca porusza się w przestrzeni już
opisanej i zinterpretowanej, w której trudno znaleźć miejsce na indywidualność.
W związku z tym, nie zaczyna nawet wypowiadać się inaczej, z obawy, że będzie
musiał coś istotnego w swoim życiu zmienić.
Pan Winyl: Ale można popłynąć za daleko,
przyznasz?
Roma Nowicz: Tak. Jest też nonkonformizm niezdrowy, który polega na
bezrefleksyjnej wypowiedzi, zawsze przeciwnej do usłyszanej. Artysta w ten
sposób załatwia sobie sprawy, z którymi się nie uporał w przeszłości, szuka
uwagi i tak naprawdę akceptacji. Takiej twórczości jest sporo. Ale osoba o
wysokim stopniu autonomii przejawia głęboki szacunek wobec innych i nie buntuje
się dla samego buntu. Rzecz w tym, żeby potrafić podjąć dialog z tym, co nas
wkurza. Mogą być trzy rodzaje reakcji: albo to przyjmujesz i stawiasz się w
roli ofiary, albo się buntujesz i stajesz się oprawcą, albo jesteś gotowy do
rozmowy na poziomie „dorosły-dorosły”.
Pan Winyl: A jak rozmawia dorosły z dorosłym
w sztuce?
Roma Nowicz: Nie znam na to pytanie pełnej odpowiedzi. Mogę powiedzieć
to, co już wiem, albo mi się wydaje. Twórczość dojrzała moim zdaniem to
twórczość, która przedstawia trudny temat, ale nikogo nie ocenia, nie wylicza i
nie obraża. Mówi odbiorcy: przeżyłem coś trudnego, chcę Ci o tym opowiedzieć, ale
nie będę palił mostów. Bunt moim zdaniem nie jest zły, jeśli na nim się nie
skończy. Ale temat jest rozległy i na pewno jeden artykuł go nie wyczerpie.
Pan Winyl: Zostawmy
to zatem na ten moment. Co jeszcze hamuje twórców?
Roma Nowicz: Skupianie się na kosztach
emocjonalnych, np. izolacji społecznej w czasie tworzenia, bądź
samotności „poznawczej”, czyli całkowitym braku zrozumienia. Tworzenie wymaga
cierpliwości i często odraczania
gratyfikacji czyli nagrody. Artysta zatrzyma się, jeśli nie będzie
miał tolerancji dla tego, co dwuznaczne, złożone i niepewne, oraz jeśli nie
oprze się konkurencyjnym motywom, takim jak dobrobyt, akceptacja innych, czy
poglądom na temat wyższości nauk praktycznych nad sztuką. A oprzeć się naprawdę
nie jest łatwo i nie zawsze można, zwłaszcza jeśli ma się na utrzymaniu rodzinę
a na świecie szaleje pandemia.
Pan Winyl: To odwieczny dylemat. Chociaż ja
uważam, że można być zarabiającym na swojej sztuce artystą.
Roma Nowicz: Wiem, i cenne jest to co robisz. Idąc dalej, artysta może
być też hamulcem dla samego siebie, jeśli powątpiewa we
własne zdolności. Nie realizuje swojego potencjału ponieważ uważa, że są lepsi
i nie chce rywalizacji. We własnej wyobraźni pielęgnuje surowego krytyka, który
zniechęca do działania, twierdzi, że twórca nie posiadł jeszcze całej wiedzy z
danej dziedziny, żeby móc się wypowiadać poprzez sztukę. Często utożsamia
wartość dzieła z wartością własnej osoby, dlatego zniechęca go
prawdopodobieństwo porażki i narażenie się na ośmieszenie.
Pan Winyl: Sporo
tego. Jak sobie zatem pomóc?
Roma Nowicz: Metod jest wiele i moglibyśmy długo rozmawiać, ale jednym ze
sposobów może być tworzenie grup osób sobie podobnych, w których dostrzeżemy,
że nie jesteśmy odosobnieni w swoich zmaganiach i otrzymamy potrzebne wsparcie.
Jakiś czas temu zadałam różnym artystom pytanie, co ich blokuje:
•
Blokuje poczucie braku spójnego
zbioru kompetencji.
•
przede wszystkim blokuje
poczucie odpowiedzialności za dzieło, rozrastające się do monstrualnych
rozmiarów w miarę zbliżania się terminu zakończenia pracy (na szczęście
przeciwdziała wektor o nazwie „nóż na gardle”, dzięki czemu ukończenie
dzieła jest niekiedy w ogóle możliwe).
•
Blokuje mnie brak
stuprocentowego przeświadczenia o swoim utalentowaniu, kompetencjach i
artystycznym powołaniu. Zdaję sobie sprawę, że po 30-tu latach działalności
artystycznej brzmi to jak absurd, ale tak jest.
•
Czynnikami blokującymi są
przepracowanie, rozproszenie się w różnych działaniach jednoczesnych, oraz
częste dylematy typu „rodzina vs praca”, tyle że oceniając ostatni czynnik pod
względem moralnym nie można go rzecz jasna postrzegać w złym świetle – wybieram
wtedy dobro wyższe.
•
Twórczość (przynajmniej moja)
jest w dużym stopniu polem walki duchowej, więc towarzyszą tu też ograniczenia
z niej wynikające.
•
Lęk przed oceną środowiska
branżowego, co jest wypadkową kompleksów własnych i nierzadko krytykanckiego
nastawienia tegoż środowiska, czego często nie jestem w stanie przyjąć bez
doświadczenia zranienia.
•
Lęk przed kolejną porażką –
rozpamiętywanie (zasadne lub nie) porażek z przeszłości i przykładanie ich
schematów do działań obecnych.
Więcej na ten temat piszę w artykule „Ku zachowaniu higieny
psychicznej artysty. Praktyczne wskazówki”, który możesz pobrać na
stronie: KLIKNIJ ŻEBY POBRAĆ PDF
Źródła:
1.
Paśniewska Kuć Zofia (2010), Humanistyczna terapia rozwojowa.
Wzmożona pobudliwość psychiczna i nerwice w perspektywie osobowego
rozwoju. Warszawa: Wydawnictwo Dispicio.
2.
Dymon Mieczysław. (2008), Przeszkody w procesie twórczym.
Rzeszów: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego.
Pan Winyl: Dziękuję za rozmowę. Liczę, że teraz blokady procesu
twórczego u naszych czytelników już nie będą stanowiły problemu.
Roma Nowicz: Dziękuję. Również mam taką nadzieję.
___________________________________
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz